Leśna sesja poślubna

Plener w dniu ślubu zazwyczaj jest nieco krótszy, od tego wykonanego w innym terminie. Jednak nie oznacza to, że nie da się w tym krótkim czasie zrobić pięknych ujęć. Sesja poślubna Sandry i Tymka trwała niecałe dwie godziny. Wybraliśmy się na nią od razu po ceremonii (uroki ceremonii w czasie pandemii, gdy organizacja wesela na ponad 100 osób była niemożliwa).

To dzięki temu, że wszystko działo się tak szybko i emocje jeszcze nie uleciały zdjęcia tych dwojga przepełnione są uczuciami. Sandra i Tymek to jedna z tych Par, po których od razu widać pełne dopasowanie. To co zobaczycie to nie tylko miłość, ale i partnerstwo. To mnie w nich ujęło najbardziej, bo są bardzo młodzi, weseli, a jednocześnie bardzo dojrzali.

Na sesję wybraliśmy się w pobliskie mego zamieszkania tereny. Mam tu dużo lasów, pól, dwa jeziora. Więc o klimat jak z bajki nie trudno.
Poza nami dookoła nie było nikogo. Towarzystwo „gapiów” czasami krępuje młodych, więc las idealnie sprawdza się na taki plener ślubny. Można totalnie się wczuć, nie myśleć o tym, że ktoś patrzy, ktoś robi zdjęcia, tylko cieszyć się tym, że mimo przeciwności w postaci pandemii udało się spełnić wspólne marzenie o założeniu rodziny.

Nie przeciągam… Zobaczcie sami leśny plener ślubny Sandry i Tymka!