Nie polecam książek o fotografii!

Średnio raz na dwa miesiące ktoś z moich znajomych pyta mnie „Jakie książki o fotografii polecasz?”, „Jaki aparat mam wybrać?”, „Jaki obiektyw będzie najlepszy do…”. Są też pytania o obróbkę zdjęć.  Dziś skupię się na jednym z tych tematów, czyli na książkach.

Wiecie co? Nie polecam książek o fotografii!

Zdziwieni? W swojej domowej biblioteczce mam 10 książek o fotografii i żadnej z nich nie mogę polecić moim znajomym! Dlaczego? Nie są wartościowe? Nie, to nie to… Po prostu są to książki dla osób, które o fotografii coś już wiedzą i szukają możliwości rozwoju swoich kompetencji w skonkretyzowanym obszarze. Więc jeśli ktoś jest na początku swojej drogi z fotografią i poszukuje totalnych podstaw musi poszukać samemu książek, czy też kanałów na YT, a przede wszystkim najpierw nauczyć się obsługiwać posiadany sprzęt.

Ja podstawy nabyłam w szkole. Po jej ukończeniu wyklarował się kierunek fotografii, w którym poszłam i dlatego książki, które posiadam na swojej półce (a tak naprawdę parapecie) dotyczą głównie fotografii ślubnej lub pracy z lampami.

Ale pokażę Wam moje ulubieńce!

Profesjonalna fotografia ślubna. Od perfekcyjnego warsztatu do dochodowego biznesu – Grzegorz „Moment” Płaczek – zacznę od tego, że jest to jedyna pozycja na liście, którą napisał Polak. Jest to dla mnie taka „biblia” fotografa ślubnego. W tej książce znajdziecie wszystko co ważne w zawodzie fotografa ślubnego. Od samych zdjęć, po marketing, blog, pozycjonowanie, selekcję materiału aż po historie i anegdoty z życia fotografa ślubnego. W tej pozycji nie zabrakło niczego co ważne.

O fotografii  – Susan Sontag – mówią, że jest to najważniejsza książka poświęcona historii fotografii. Według mnie to pozycja dla pasjonatów nie tylko fotografii, ale sztuki jako takiej. Porusza ona wątek powiązania fotografii z malarstwem, istotę tego dlaczego w ogóle robimy zdjęcia i je przechowujemy. Ta książka mocno zmienia postrzeganie współczesnego „pstrykania fotek” telefonem.

najlepsze książki o fotografii

Reportaż ślubny w praktyce – Paul D. Van Hoy II – jest to książka na której opierała się moja cała wiedza o fotografowaniu ślubu, gdy szłam na pierwsze zlecenie. Dziś wydaje się to śmieszne, ale po przeczytaniu tej książki serio nic mnie nie zaskoczyło! Wiadomo, że każdy ślub jest inny, ale rady zawarte w tej książce pozwoliły mi przygotować się na 100% do rozpoczęcia swojej przygody z fotografią ślubną. Po niej doskonale wiedziałam co mam robić przed, w trakcie i po weselu.

Fotografia nocna i przy słabym świetle – Tony Wyrobiec – tytuł wskazuje od razu na to co znajdziemy w środku. Fotografowanie nocne rządzi się odmiennymi prawami, więc warto wiedzieć jak robić to dobrze. Obecnie nie muszę sięgać po tę pozycję, jednak ciągle ją mam, chyba z sentymentu. Jeśli panujecie już nad światłem dziennym to mogę Wam polecić tę pozycję, by rozwinąć swoje umiejętności w trudnych warunkach oświetleniowych.

Lampa błyskowa w fotografii ślubnej oraz Fotografia z lampą błyskową w praktyce – Neil Van Niekerk – polecam, gdy już opanujecie pracę ze światłem zastanym i będziecie chcieli wspomóc się błyskiem. Ja najczęściej wykorzystuję sztuczne źródła światła w fotografii ślubnej, ale strobing jest dla mnie czymś w czym ciągle się rozwijam czytając, chodząc na kursy i szkolenia oraz ćwicząc. Niestety obecna sytuacja pokrzyżowała mi plany uczestnictwa w warsztatach, ale co się odwlecze to nie uciecze.

Duża część książek jaką posiadam jest z wydawnictwa Galaktyka. Na pewno znajdziecie u nich pozycje dla siebie. Polecam Wam ich wydania z całego serca, bo poza treścią, w środku znajdziecie przykładowe zdjęcia oraz zastosowane ustawienia ekspozycji – a to ważne jeśli chcecie podszkolić warsztat.

Musicie pamiętać o tym, że żadna książka nie nauczy Was fotografowania jeśli nie ćwiczycie! Najważniejsza jest praktyka!